W ten weekend udało mi się wreszcie przyciąć róże. Większość z nich bardzo dobrze przetrwała tę zimę. Jedynie z dwiema różami na pniu będę musiała się pożegnać i jedną wielkokwiatową musiałam bardzo mocno przyciąć. Elfe jeszcze do końca nie wiem jak sobie poradziła. Muszę ją poobserwować, bo słabo puszcza pączki.
Jak co roku jest susza, ostatnie opady to był śnieg w lutym. Nie padało cały marzec i połowę kwietnia a w prognozach też nie widać deszczu. Moje piaski coraz bardzie wysychają niestety.
Na razie jedyne oznaki wiosny to kwitnące przylaszczki, derenie jadalne i niektóre jagody kamczackie. Reszta towarzystwa czeka w pąkach lub pod ziemią na deszcze i cieplejsze dni. I ja czekam wraz z nimi
Bardzo je lubię, chociaż nie sieją się mi, a chciałabym bardzo, w sumie teraz nie wiem, bo może ja za dokładnie plewię, jedną siewkę znalazłam, taka tyci a kwitnie jednym kwiatuszkiem
No nie wiem czy bardziej.
Jak jestem w mieście to widzę, że tam wiosna jest 3 dni do przodu od mojej.
Moje hiacynty w różnej fazie . Chyba bardziej zależy czy rosną na słonecznym stanowisku czy mniej tego słońca mają.
O tak bociany widzę i słyszę codziennie i cieszy mnie, że mogę je tak obserwac w codzienności.
Tak, to piękne ptaki.