Cukinie długo miałam w szklarni, fajne sadzonki wyprodukowałam bo nie wyciągnięte. A potem siup do gruntu jak już przymrozków większych nie było, dobre 3-4 tygodnie w gruncie już są. Gdyby było ciepło już dawno by rosły i kwitły, ale było zimno
Miejscówka z domkiem jest głośna, a działka malutka. 3 ary przy drodze wojewódzkiej, wylotówka na Wiśniową. Droga wąska ale często uczęszczana niestety. Chodnik po drugiej stronie ulicy więc przynajmniej nikt w okna nie zagląda. Ale 400metrów i kupisz lody (delikatesy centrum), a poniżej kilometra dalej tą samą drogą dojdziesz nad jezioro. (2km do centrum/rynku/zamku tą samą drogą).
Potrzebny ktoś kto potrzebuje pełnowymiarowy domek (jest 125m2 po podłodze), a niekoniecznie działkę - bo miejsce jest na trawnik-chusteczkę do nosa, 5 drzewek i taras
Okien póki co nie zamawiam bo od ulicy przydałyby się takie dźwiękochłonne. Niech sobie poschnie, zobaczymy jak pójdzie sprzedaż - na jesień najwyżej zamkniemy drzwiami i oknami i niech stoi. Jeść nie woła

ubezpieczenie wykupiłam na rok, od zdarzeń losowych ale też OC w życiu prywatnym - jakby ktoś tam wlazł i spadł z balkonu czy coś, będę spać spokojniej.
Kwiatki tu niech rosną, na razie nigdzie się nie wyprowadzam. Emerytura za lat 15, jak dobrze pójdzie za 11 (razem z M-em

czekam aż drzewa urosną

nie po to sadziłam żeby - tym razem - z tego nie korzystać

choć w zimie chciałam się stąd wyprowadzać w te pędy (najlepiej do Azji, ale pewnie skądkolwiek bym chciała-tam gdzie nie ma zimy).
Glina, ale 3cia klasa bonitacyjna więc całkiem dobrze sobie rośliny radzą. Tylko ten wiatr... czekam aż wszystko urośnie to będzie lepiej.
A hektar w lesie kupię (kowr i lasy państwowe do zwalczenia!), postawię stan surowy zamknięty (tym razem lane stropy - projekt kupiony jeszcze na działkę w Suchej Beskidzkiej która dawno temu sprzedałam), media doprowadzę i niech sobie stoi, na weekend czasem pojedziemy na grzyby i podumać jak będzie na emeryturze w środku lasu