Sięgnęłam do zeszłorocznych fotek. Czy możesz zradzić kilka tajników upraw pomidorów. Posadziłam pod ceglastą ścianą, warunki glebowe mają trochę kamieniste, ale obsypałam kompostem i ściółkuję co tydzień, najpierw ścietymi pokrzywami, wczoraj obsuszoną trawą po ostatnim koszeniu. Ładnie rosną. Ale co potem robić żeby były jakieś plony. Bo obawiam się że sypanie tylko skoszoną trawą może nie pomóc w owocowaniu. Słyszałam ompoglewaniu drożdżami i wbijajiu miedxianyfh drucików w łodygi. Nawóz???
Już aż takiej krystalicznej wody w oczku nie mam. Kilka dni temu, w nocy coś się w nim wykompało, myślę, że jakiś wioskowy kot, jeż by nie narobił takiego bałaganu,a może coś polowało na rybki? Nie wiem. Rano wstaję, a woda w oczku zmącona, pompa nie chodziła, cześć roślin powyrywane, pływały na wierzchu, niektóre połamane, ziemia od tych roślin zmieszana z wodą. Na szczęście rybki wszystkie przeżyły, czyli coś wpadło i sobie wyszło, robiąc duży bałagan.
Jakoś to ogarnęliśmy, ale zanim woda się oczyściła trochę to trwało. Już jest w miarę ok, ale tak zupełnie samego dna nie widać jeszcze. Przez chwilę byłam załamana, jak to zobaczyłam, tak się cieszyłam, że tak ładnie wszystko zaczynało rosnąć a tu takie coś.
Tam u mnie po deszczu dłużej wilgoć się utrzymuje, ale nie jest jakieś podmokłe miejsce. Myślę, że u Ciebie dałby radę, daj mu tylko dobrą ziemię, kompost. Ja mojemu na wiosnę daje trochę kupokulek i to wszystko. Jakby coś, małe rodki podlewam co drugi dzień, rodgerje też a on jeszcze nie był podlewany w tym sezonie, daje radę. Jak był młody to trochę go podlewałam, teraz oszczędzam deszczówkę na inne rośliny. Zobaczę jak poradzi sobie, teraz gdy jest cieplej. Jedyne co to majowe przymrozki potrafią go zamrozić, tak było w zeszłym roku.
Zrobię mu fotki, bo zaczyna kwitnąć
My mamy tylko w tunelu. Ale sadzimy w przygotowane dołki z ziemią wymieszaną z kompostem, trochę popiołu, mączka bazaltowa. W sezonie są podlewane gnojówkami z pokrzywy, żywokostu, ewentualnie opryski też z gnojówek, z wywaru z czosnku. Drucików żadnych nie używaliśmy i też nie dajemy żadnych nawozów. Na dworze nigdy nie miałam pomidorów.
Taki mały obchód po ogrodzie.
Uratowane przed eksmisją rodki od sąsiadki. Pierwszy zakwitł, drugi jest w gorszej kondycji ale rośnie, myślę że da radę. Podoba mi się ich kolor.
A to jeden z moich maluszków. Pierwsze jego takie kwitnienie, w zeszłym roku miał może kilka kwiatów.
Pozostałe moje rodki jeszcze w pąkach.
Kwitnie żółta azalia.