No i w końcu 2017(czyli kolejne zmiany w tym obrębie), ale ten to pamiętacie...na bagienkowej powstało bagienko które wygląd w trakcie sezonu też zmieniało
Jolu, skrzydła to tektura oklejona bandażem z gipsem, tak jak główki albo papierem nutowym, dorwałam stare książki nutowe mojego ema, miały pójść na śmietnik w Łodzi, a tak dostają drugie życiete kleiłam wikolem,
na główki daję co mam pod ręką, koraliki, anyż, gałązki, mech
a ten ze starej książki, która w ubiegłym roku była choinką
W zeszłym roku (ale w sensie nie 2017 tylko jeszcze 2016) jeszcze zmieniałem w tym obrębie...byliny które były na tej "preriowej" ( a były tawułki i chyba cos jeszcze) całkiem przesadziłem a ich miejsce zajęły kolejne trawy...+powstała kolejna górka na wrzosy itd.
(Błagam nie patrzcie na te brzydkie okienka a już na pewno nie zwracajcie uwagi na tę szmatę w oknie...szmatki już nie ma ale okienka zostały...jeśli macie jakieś pomysły co z nimi zrobić to jestem otwarty , bo mój jedyny pomysł to okiennice-no na wiosnę na pewno muszę coś z nimi zrobić!!!)
Wiec rabatka dostała potem kory...pomyślałem-trawa jedna druga...hmmm trochę jak na prerii, nie? hahah dołożyłem więc gałęzie na ściony żeby była jeszcze bardziej w tym klimacie
Niby na pogodę nie narzekam, bo fajnie się biega, ale takie zjawiska mocno mnie niepokoją
moje cudeńko od Kasi - kiścień Curly Red
moje ogródkowe błyskotki
Aaa na wiosnę chyba też dwa lata temu powstawało "oczko" mino oczko
wiosną (brzydkie bo brzdkie ale nawet nie wiecie ile radości mi ono sprawiło)
i latem
Ale w tym roku jego wygląd i tak się zmieni bo folia gdzieś nieszczelna
Nie wiem teraz czy tak było przez rok czy przez dwa...no ale w końcu coś zaświtało że trzeba coś zmienić (nadal nie było dobrze, ale...) ...znaczy że było zasypywanie suchej rzeczki, budowanie górki...zmiany roślin itd.
I gdzieś tam jakieś pierwsze kształty rabatki bagienkowej, która powstała w tym roku
Wrzosy różowe...hmmm no jakże bez białych też się nie obędzie...a białe będą dobrze wyglądać na tle żółtych zrębków...ja nie wiem co mnie wtedy podkusiło na żółte zrębki
Ale fragment z hostami dostał już normalną korę
W między czasie zbieranie na polu po trochu kamyczków i wysypywanie żwirkiem rabaty wzdłuż stodoły ( do dzisiaj nie dokończyłem jej wysypywać...zawsze są miejsca które go bardziej potrzebują)
Fragment przy parniku na początku był obsadzony paprociami i smagliczką potem dokupiłem rozplenicę, a po rozplenicy kolejne trawy bo bardzo mi się spodobały i dlatego ten fragment zmienił wygląd
Pamiętam...zauroczony ogrodem pani Anny Babiuch zapragnąłem mieć wrzosy...posadziłem więc kilka ( jeszcze siewka dyni się gdzieś znalazła a ja ją tak zostawiłem)
Bardzo chciałem mieć wtedy w ogrodzie kwiaty o gorących barwach ( żółcie, pomarańcze, czerwienie itd; absolutnie nie białe i fioletowe a już na pewno nie niebieskie) bo że niby robią taką ciepłą atmosferę...i tak robią, po jakimś czasie spodobały mi się te chłodniejsze barwy...bardziej spokojne, może nawet wyciszające..
W związku z powyższym były czerwone mieczyki ( roślin nie za dużo ale ziemia na tej niby rabatce wypielona na glanc )
Wzięło mnie na wspominki...w pierwszym roku, w którym zainteresowałem się "badylami" zaczynałem tak...hahah
Ooo tutaj widać fragment "suchej rzeki" Wykopałem ja pod okapem żeby zbierała wodę i nie zalewało wszystkiego obok bo robiło się błoto...w głowie miałem inaczej i inaczej też wyszło bo była ona przerywana ze względu na pozostałości po studzienkach (trzeba by było kuć cegły itd. i ostatecznie babcia przekonała mnie wtedy na fragmenty).......na początku chciałem żeby szła ona przez całe podwórko...ale cóż (mostki były z palet)