Przeczytałam Pani post z wielką przyjemnością i to kilkakrotnie.
Jakże dokładnie i ciekawie opisany cały przebieg hodowli petunii. Bardzo dziękuję
To prawda, że takie okazy wymagają troski, w końcu to są japońskie licencjonowane nasionka.
Na swoim tarasie zawsze mam petunie, oczywiście że nie Suprema Opera F1.
Kupiłam na targu, wyglądały zdrowo i dobrze. Nazwy sprzedawca nie znał.
Twierdził, że będą białe dlatego kupiłam, a wyszły ... fioletowe.
Mimo tej wpadki opiekowałam się nimi jak potrafiłam.
W międzyczasie wpadła jakaś zaraza, choć opiekowałam się nimi.
Opryskami pokonałam chorobę, ale kwitły słabo, a pędy każdy w inna stronę.
Wiadomości na temat petunii czerpałam z internetu.
Dobrze, że wpadłam na ten post o petuniach, przeleciałam całe forum o surfiniach.
Jeden podstawowy wniosek wyciągam. Jednak nasionko jest najważniejsze.
Tylko nie wiem, czy podałam takiemu wyzwaniu by osiągnąć tak wspaniałe rezultaty?
Jeszcze raz dziękuję za cenne wskazówki i proszę wklejać zdjęcia jak Pani zasieje następne.
PS. Zdjęcia petunii na kamieniach są niemalże artystyczne. Gratuluję
zdrowie, rodzina, miłość, wiara, przyjaźń, pasje - podzielam, dla mnie to też to filary szczęścia i tfu tfu też nie mogę narzekać.
Dodałabym jeszcze jedno - spokój i równowaga duchowa - i tu czasami nie jestem pewna ....
Chwile złapane w kadrze...
Panie Danusiu zrobiłam szkic ogrodu. Z góry przepraszam za bazgroly. Już rysują zauważyłam, że mam dużo roślin, w małych grupach, brak mi plam wyraźnych. Pewne rzeczy były dawno robione, niektóre rabaty gdzie są żywopłoty z bukszpanu robiłam w te lato. Zależy mi na ładnym ogrodzie, spójnym. .. A teraz kiedy mogę liczyć na fachową pomoc, to aż chce mi się przy tym pracować.