Miło mi, że zaglądacie Kochane Dziewczyny do mojego skromnego wątku. Rodzinne chwile beztroskich dla dzieci wakacji się skończyły. Czas gna, dla mnie i ogrodu pozostawało i dalej pozostaje niewiele czasu. Właściwie to nie mam go wcale, mam np. wrażenie, że z suszarki pranie w ogóle nie znika.
i w domu ciągle coś do zrobienia. Do emerytury jeszcze sporo, a ja się już czuję jak stara babcia.
Z bolesnego ubolewania nad sobą ocuciła mnie niespodziewana wizyta wspaniałych gości. Ze wstydu chciałam się schować, ale nie miałam jak. Kurtyna opadła, w obejściu jeszcze takie klimaty, których staram się nie widzieć na co dzień i które wymają męskiego zaangażowania, żeby się ich pozbyć
i wszechobecne chwasty, których nie chce się mieć.
Przełknąwszy gorycz braku idealnego ogrodu pochwaliłam się jego drobnymi, podobającymi mi się obecnie fragmentami.
Ta rabata pobudziła moją wyobraźnię i napędziłą do zmian w kolejnym sezonie.