Następnego dnia spotkałyśmy się z Jolanką

w drodze po jeżówki...jak tu nie kupić...skoro taka cena

Tym sposobem dorobiłam się 11 jeżówek i 2 zawilców

Małgosia kupiła tylko dwie, muszę się uczyć od niej

. Trawki są Gochy.
Potem się rozdzieliliśmy i z rozdartym sercem spoglądałam za odjeżdżającymi Gochą i Jolanką do zagłębia róż...czekał tam na mnie James Galway. Czyli znowu przywlekłam do domu różę, ale jak nie brać jak wielka sadzona i w rewelacyjnej cenie. Dziękuję Gosiu!!!
My, ograniczeni czasowo, pojechaliśmy do Kozłówki. Piękny, zadbany ogród i prawie oswojone pawie

Wnętrza koniecznie trzeba zobaczyć!