Niby mało nasypało,
a znów szklarnię połamało.
Powiedziałem "dosyć tego!"
Kupię więc coś porządnego!
Taki poranek niemal w przeddzień urodzin zafundował mi jeden kwietniowy dzionek:
Co ciekawe - kiedy rok temu pierwszy raz konstrukcja nie wytrzymała warstewki śniegu, dowiedziałem się (od sprzedawcy tego bubla), że nie mają złączek konstrukcyjnych, bo to wszystko z Chin płynie

W sumie nie żałowałem, bo sam zrobiłem lepsze łączniki (pisałem wcześniej o tym). Niestety, w tym sezonie nie zastosowałem dodatkowych podpór no i wszystko znów runęło.
O dziwo, tym razem okazało się, że mogą dosłać mi komplet plastikowych łączników

Oczywiście zażyczyłem sobie takowych, ale potem sprzedałem całe to dziadostwo za bezcen (ktoś sobie dziurę w folii zakleił, rurki poprostował, a kupił cały inwentarz za zirka 10% ceny).
Kupiłem natomiast tunel z porządnym stalowym stelażem, skręcany, a nie składany na dziado-złączki. Wprawdzie poniższe zdjęcie zaburza moją chronologię, bo pochodzi z połowy maja, ale chcę już zakończyć bolesny temat tunelu i skupić się na coraz ładniejszym ogrodzie