Kamilka, wystarczy parę ciepłych dni i roślinki nadgonią. Oglądałam zdjęcia z zeszłego roku. Do tej pory było widoczne opóźnienie wegetacji. Teraz rozwój roślin zaczyna być porównywalny.
Dzisiaj mieliśmy piękny, słoneczny dzień. Było tak gorąco, że prace ogrodowe musiałam przełożyć na godziny wieczorne. Zrobiłam oprysk propionianem wapnia, zerwałam zagrzybione listki z róż, podlałam warzywnik.
Drzewka w sadzie podlałam gnojówką. Przymrozki zaszkodziły śliwom. Jedna w ogóle nie będzie miała owoców, druga może parę sztuk. Sporo zawiązków owocowych jest na dwóch z trzech grusz. Na tej jednej jest ich niewiele. Bardzo dobrze wyglądają wiśnie, porzeczki i agrest oraz truskawki. Te ostatnie właśnie kwitną i maja mnóstwo kwiatów. Jabłonie jeszcze kwitną, więc jest nadzieja na owoce. Czereśni nie mam.
Mieszkam w ciasnej zabudowie wysokich domów.
Dodatkowo powojnik posadzony jest pod ciepłą południową ścianą stodoły.
Tuż obok szklarnia.
Mam tylko tą jedną Mayleen i przeżyła u mnie dopiero jedną zimę. Za mało na wyciąganie wniosków.
Ale cieszy póki co