W pełnię kwitnienia weszły jabłonie i wiśnie. Może uda się zebrać owoce.
Zrobiłam oprysk roztworem tymolowym. Jutro ma być bezdeszczowo, to zrobię oprysk propionianem wapnia. Podziałałam w warzywniku. Odświeżyłam kanciki, wzruszyłam ziemię. Mimo nocnych opadów deszczu bez problemu dało się spulchnić ziemię. Jeszcze rok temu nie zawsze było to możliwe. Glina kleiła się do narzędzi. Przygotowałam rabaty pod ciepłolubne. Wysiałam pierwszy rzut fasolki. Groszek dostał tyczki.
W ziołowniku można już zrywać lubczyk, melisę i tymianek. Jest też natka i szczypiorek i kilka porów. Ładnie przezimowały. Cały rok miałam je z własnej uprawy.
W zeszłym roku podczas majowego weekendu robiłam nowe nasadzenia do donic i innych pojemników. W tym roku bratki i stokrotki jeszcze trzymają fason. Szkoda ich wyrzucać. Będę robić nowe pojemniki na raty.
W zeszłym roku podzieliłam swojego jedynego trzcinnika KF, Zaakceptował nową miejscówkę i ładnie rozjaśnia miejsca pod krzakami. Szafirki w kostrzewie.
Pogoda dopisała i wybraliśmy się do Kapiasa. Ludzi mnóstwo, ale trochę pospacerowałam .
Kupiłam Kalinę japońską Grandiflorę, Molinię, Tawułę japońską Dwarf,dereń kanadyjski i Rhododendron lapponicum Intrifast.