Z nasionami lotosu poradziłam sobie w następujący sposób:
- po 48 godzinach moczenie nic się nie działo, więc postanowiłam zadziałać, spiłowałam (nabawiłam się odcisków_ na tarce do stóp nasiona z obu stron i wrzuciłam do wody, pęczniały, pęczniały a dziś zauważyłam że
dwa z dziesięciu puszczają pędy

czekam na następne