Ze skarpy wypadł mi po zimie jeden krzaczor, Luki twierdzi, że to był ligustr, jakiś pstrokaty. I miałam problem co tam posadzić, mało światła, nie wysokie, nie szerokie. Pani w szkółce też nic do głowy nie przychodziło...aż wymyśliła rodka. Mam malutką Fantasticę. Miejsce przygotowane, jak Bogdzia przykazała i rośnie sobie pod kuchennym oknem.
Jeszcze dwa inne maleństwa przytargałam, poszły na salonową.