Wczoraj było szykowanie miejsca na nowe róże, ale końca tej operacji nie widać. Ten żółty piach mnie dobija, nie wiem ile taczek wczoraj tej makabry wczoraj wywiozłam.
Ale troszeczkę mojej skromnej wiosny, kilka niskich żonkili, chyba jesienią dosadzę więcej.
Hakone przeżyła i wypuszcza:
I kiełkują, uwaga .... krokusy

. Chyba w maju będą kwitły: