hahaha...skręca Cię...no co mam Ci powiedzieć?...bosska ta inspirka jest i już...
a z werbeną to było tak...w tamtym roku dostałam od Małej Mi...dzięki kochana...kwitła pięknie...zebrałam nasiona....w tym roku posiałam...i nic...totalna klapa...a najlepsze jest to, że ja cały czas myślała, do całkiem niedawna, że to co mi się wysiało na rabacie, to jest właśnie werbena...i jeszcze Magdzie mówię "Madzia nie martw się, jakby co to się podzielimy'....a tu zonk...to perowskia...więc w zasadzie mam tylko to co wypuściło z zeszłorocznych....ot cała historia mojego niedopatrzenia
Nie masz werbeny? Niedopatrzenie jakieś.
Uśmiejesz się, ale nie widzę inspiracji pintsowych Pinteresta zablokowali dopiero w domu zobaczę, ale domyślam się, że boskie, po Waszych zachwytach i aż mnie skręca z ciekawości.
...no dość poważnie to zabrzmiało...a widziałs co Kokocha podesłała?...no i tak kusi...mąci...i co teraz mam zrobić?...dosadzić?...bo bosskie to jest...a co Ty na to?
a w sprawie perowskich to mam pełno siewek...chce je jeszcze troszkę podhodować i myślę, że mogłabym już zacząć rozdawać...albo wymianka...werbeny potrzebuję
Będę! A jak Twoje ukorzenianie perovskiej? Bo ja mam siedem nowych sztuk! Jupi! W drugiej połowie sierpnia przystępuję do tworzenia (he, he, jak górnolotnie, co?) rabaty, inspirowanej Twoją
Ta rabata ma owalny kształt? Daj zdjęcie, żeby zwizualizować to jakoś w głowie.
I jakie ma wymiary? Jakoś nie przekonuje mnie pojedyncza brzoza na środku (może ją jakoś z boku dać?) i ten pilibin na wprost drzwi.
Uff, nadrobiłam wszystko - nieźle się przy tym ubawiając Krasnal mnie rozwalił
Z drzewem nie doradzę. Ale nieustająco chylę czoła - fantastycznie to wszystko rozplanowane.
Dziewczyny, wielkie dzięki za pomysły i rady
Najpierw przeproszę wszystkich za tę przydługą nieobecność.
Najpierw byłam zajęta pismem do PINBu a potem pojechaliśmy nad Rozlewisko. Tam niestety, zasięg internetu bywa od czasu do czasu. Teraz nie było wcale
Rzeczywiście nie dość precyzyjnie się wypowiedziałam, choć napisałam, że chcę zamaskować brzegi oczka.
Podobają mi się takie przelewające się nad brzegiem rośliny. Dosadzę hakone z drugiej strony i tak na razie pewnie zostanie.
Natomiast docelowo, kiedyś w przyszłości, mam nadzieję, że niedalekiej, chcę dużych zmian.
Teraz nie mogę się za nie zabrać, bo mamy na głowie mnóstwo ważnych i palących spraw. Nie mogę eMowi teraz takimi pierdołami głowy zawracać, a bez męskiej ręki tego pojemnika na oczko nie wytargam stąd. A i ziemi trzeba by nawieźć sporo.
He he, zaraz mnie ocenią co poniektórzy Dzieci ino dwoje a czasu na ogród nie ma
Toszka ma rację - trzeba teraz na ogród spojrzeć całościowo. Może ten placyk wypoczynkowy za obecnym płotkiem umieszczę...