Wzdłuż ścieżki, jak po sznurku...
17:48, 21 lut 2017
Mira, inspirujesz nieziemsko, ale posta napisać tak, aby można go było zacytować, napisać nie potrafisz
Po chorobie ostrożnie startuj, najwyżej z daliami. Też się za nimi rozglądam.
Pytasz o szachownice, różnie z nimi u mnie. Z cesarskich dawno już zrezygnowałam, perskie, których nagromadziłam sporo, przestawały kwitnąć i marniały z roku na rok. Zeszłego sezonu, w sierpniu znalazłam miejsce, wybrałam glinę na dwa sztychy, piasek, kompost, żwir. Na tę rabatę przeniosłam resztki szachownic i nowe nabytki. To jest właśnie mój największy problem. Nie rośnie u mnie, a ściągam do ogrodu. Szachownic mam jedenaście gatunków.
F. uva- vulpis, F. acmopetala rosną i mnożą się, pomimo przeciwności. W sierpniu pozbierałam z całego ogrodu, będą łączki.
F. megalaris 'Alba' radzi sobie jako tako: Obok F. latakiensis, niewiele mogę powiedzieć, uprawa doniczkowa.
F. minuta, mam całą doniczkę cebulek przybyszowych po roku uprawy, już ją lubię
F. camschatcensis, jedna w gruncie, reszta w doniczce, na wszelki wypadek.
Tę szachownicę też lubię szczególnie
Mira, Ty chyba jedna rozumiesz to powstrzymywanie się przed zdobywaniem roślin, wesprzyj, bo mi się apetyt z wiosną budzi!
