Dawno mnie tu nie było, aż normalnie wstyd.
Bywałam, ale nic nie dodawałam, najwyższa pora to zmienić.
Miło jest powspominać, jak jeszcze wszystko było zielone i kwitło,
aż człowiek się pociesza, że już niedługo Święta, Nowy Rok i będzie trzeba planować,
co gdzie posadzić.
Teraz troszkę wspomnień z lipca...
Pierwszy zbiór ziemniaków, tak na jeden obiad.
Zbiór czosnku sadzonego przed zimą.
Moje lilie świętego Józefa w końcu zakwitły, a jak pięknie pachniały...
Ogórki,
cukinia,
nadal cukinia,
i patison.
Wodociągi synka, w tle moja rabatka z kwitnącymi nagietkami, przed nimi były aksamitki, a za nimi titonia, wtedy jeszcze nie kwitła.
3 różne cukinie
cynie
Ważne wydarzenie, u sąsiadów wypompowywali szambo, synek oczywiście załapał się na przejażdżkę