Z doświadczeń wiosennego przesadzania mam takie, że niestety nie przyjmują się - wykańcza je letnia susza (i moje niedopatrzenia). Myślałam, że do zimy się zaklimatyzują w nowym miejscu wyściółkowane, a wiosną ruszą jakby były kopane i sadzone z gołym korzeniem (z terminu jesiennego). Ale wiem też, że buk potrzebuje ciepła do procesów.
Może zaryzykuję? 6 sadzonkami?
Dziękuję. A to buk czerwony w ogrodzie Hidcote, w zacienieniu pozostaje zamszowo zielony.