Wykopałam dzisiaj dalie, oczyściłam, zawinęłam w gazety i odłożyłam w garażu. Wczorajszy przymrozek ostatecznie uśmiercił rośliny w pojemnikach przy ganku. Opróżniłam i oczyściłam balię i kamionkową beczkę.
Frontowe rabaty mimo połowy listopada wyglądają przyzwoicie.
Mira, bo mam ten ogród w całości dopiero od tego roku. Po czterech latach od pierwszych nasadzeń rośliny zaczynają być wreszcie widoczne. Nie ukrywam, że cieszy mnie to ogromnie.
Kolejny typowy listopadowy dzień. Mglisto, pochmurno, ale bez deszczu i wiatru. Na niebie pałętały się kraczące stada.
Miałam miłe towarzystwo.
Można było pospacerować po ogrodzie. Po raz pierwszy zakwitł mi oczar. Szkoda, że trzyma jeszcze uschnięte liście, bo kwiatki są prawie niewidoczne. Podeszłam bliżej, bo Mała Mi sygnalizowała, że u niej kwitnie i chciałam sprawdzić swojego. Taka niespodzianka.