Zimą wolny czas oznacza nudę.. a latem wolny czas można spożytkować i przyjemnie i praktycznie. Poza tym ja lubię ciepełko... od jesieni odliczam dni do lata.. jak lato przychodzi... to ja wtedy mam roboty na kompie od cholery Zawsze na odwrót niż bym chciała..
Jak wykorzystałam lato?
Rower - raz,
Basen (stoi na ogrodzie) - zero.. słownie ZERO, tzn dwa razy go odkurzałam i dwa razy weszłam z wnukiem
Kino, wyjście do znajomych, książka - zero
Wake - zero
Zaplanowane prace w ogrodzie - zero.
Miałam gościa 3 tygodnie - i nigdzie nie zabrałam jej .. kac moralny.. ale takie życie. Do dupy.
Patrzę za okno i śmierdzi jesienią... postuluję o zmianę klimatu. Mam chyba depresję..
Wczoraj cały dzień w tym upale spędziłam plewiąc i zdejmując żwir z kółka
wybierałam trochę ubitego żwiru z ziemią żeby dosypać nową głębszą warstwę i układałam węże od nawodnienia - tak jak ja chciałam, czyli na ziemi i schowane przed moim wzrokiem bo drażnią mnie jak nie wiem
głupiego robota, nie powinnam ja tego robić........no ale..............
w niektórych miejscach dłubałam małe rowki żeby schować węża
na szczęście familia mi pomogła, młodzi pakowali żwir do wiaderek a J mi woził hahahaha...........długa droga przede mną żeby było idealnie.......no ale co zrobić
kupiona jako Princess Alexandra of Kent
patrzę teraz na zdjęcia z netu że powinna być bardziej różowa, albo ja coś znowu pomyliłam , ale nie ważne podoba mi się
Leoś powtarza kwitnienie, nie tak spektakularnie jak za pierwszym razem, ale zawsze,
fotka dla rozchodników, bo zaraz będę je ścinać i próbować ukorzeniać, rok temu zrobiłam to za późno, ale jakimś cudem niechcący rozsiał mi się w tym miejscu i mam miniaturowe dwulistne sadzoneczki hahahahahaha, ale szybko ich nie użyję , a chiałabym mieć tutaj mały szpaler dokładnie w tym kolorze, dokupiłam rok temu ale okazały się mieć inny odcień
Na pomarańczowej wycięłam krwawniki, kwitną jeszcze takimi małymi nowymi odrostami
ale goldelse zaczyna drugie kwitnienie i ma chyba taką samą ilośc paków co za pierwszym razem