Witam
oczywiście, że nic już nie wytnę, bo tak chce sąsiadka. Co ciekawe to nie było między nami żadnego sporu, żadnej kłótni, pani nawet mówi mi dzień dobry (!). Z tymi darami z ogrodu to już przerabiałam - dostawali warzywa, owoce, ale kiedy sąsiadka zaczęła się ze mnie śmiać, że znowu "plażuję na polu" - postanowiłam dać jej szansę, aby i ona zażyła plaży siejąc, pieląc i zbierając plony. I się zaczęło... Koniec, już nic o tej kobiecie nie napiszę bo tego nie warta.
Wracając do ogrodu to wstawiam parę fotek. U nas pada, ciągle pada i bardzo się z tego cieszę. Z deszczu zaczęłam się cieszyć od niedawna, od kiedy mam swój ogród!
arbuz wyhodowany z ziarenka

perukowiec
miniaturki dalii, które również sama z nasion wyhodowałam
Na koniec moje sierściuchy i to do nich przychodzą koledzy z drugiej fotki.