Gosia, o jesieni jeszcze nie myślimy, chociaż te temperatury ogród zmieniają z dnia na dzień, coś przekwita, coś zaczyna, nie było mnie przez weekend, róże czekają na czyszczenie, to na pewno.
Spotkanie takie na szybko najlepsze, nie było czasu się zastanawiać, lepiej tak niż opady zresztą.
Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu dla Twojej pracowitości, o której zaświadcza charakter ogrodu.
Pytasz o bodziszka Endressa, nie mam fotki akurat ale mam chaber, który zaskoczył mnie wzrostem.
I czekam na informację.
Renia, ja nie daję rady, nie mam idealnie, nie wyrabiam z tą robotą
myślę, że może małe ogrody są dopieszczone na maksa, o mniejszej różnorodności roślinnej
w naszych się to nie uda, musiałaby ekipa 5 osób codziennie pracowac po 6 godzin
tak, życie to nie tylko ogród, choć każdy chce mieć idealnie
dla mnie to mrzonka
całe szczęście ciut giną niedociągnięcia, bo rośliny są dorodne i zdrowe
hortensji w sumie mam 104 sztuki, dopiero zaczynają
na razie anabelki królują
część ogrodowych
Też mi się podoba
ale nie ogarniam już
i mam w robocie nową rabatę
rośliny przenoszę, utykam, potem na nowo je będę sadzić
róża mi chyba padła wykopana, może odżyje
oprócz rabaty garaż do roboty i mur do liftingu, aby osłonic syfy sąsiada
potem okienka i zakup ławki
potem na jesień kolejne przeróbki
tu ile nie sieję trawy, ciągle nie ma
ścieżka psów i cień
i mam łyse placki
chyba jakieś płyty tu dam
Aniu Monte lawenda Viva dość szeroko się rozrasta, może być za duża na twój areał. U mnie jeden okaz ma ponad 50 cm średnicy. Zastanawiam się nad wymianą na nieco mniejszą. Mam o tyle łatwiej że dobrze u mnie rośnie. Vivę kupiłam w OBI albo Leroy, powszechnie dostępne w sześciopakach. Ale gdybyś chciała to mogę wysłać sadzonki.
Reine nie przycięłam, zresztą były tylko dwa pędy płożące się po ziemi. Powypuszczała trochę nowych pędów, Zobaczę jak będzie, skoryguję w następnym sezonie.
Bogusiu, ano zarosłam i to dość mocno . Właśnie zrobiłam obchód sprawdzając czy trawnik dość suchy na koszenie. Ale zobaczyłam na horyzoncie ciemne deszczowe chmury więc uciekłam do domu. Zdążyłam jedynie kilka zdjęć pstryknąć.
Renatko, to jest szałwia Plumosa, którą muszę przesadzić za różyczkę, wysoka i słabo trzyma pion.
Ando, muszę to zaobserwować, aktualnie ma przerwę więc musimy poczekać.
Ewo, ona jest tak ładna, zapach rozsiewa cudny, że warto ją mieć. Ale robaczki ją również różne lubią, a po kwitnieniu trochę liści z plamkami oberwałam, wiem, że w pobliżu grasowała nornica, może posmakowała jej korzeni. Wcześnie zaczyna kwitnienie, teraz ma przerwę, tak już od dwóch tygodni. Koło niej rozsiewa mi się kozłek lekarski i ostrogowiec, w tym roku te sadzonki najbliżej słabo przezimowały. Myślę, że kwiaty białe i w kolorze czerwonego wina najbardziej do niej pasują. Plus trawy wiadomo, zawsze będą dobrym dodatkiem.
Niedaleko jest Pomponella, która własnie kwitnie razem z dzwonkiem
kremowym.