Zakwasy, to byłoby to, po takiej robocie. Ale siły już nie1 te. Planowałam szybciej i więcej, ale niestety dojechałam tylko na pół planu. Reszta jeszcze czeka.
Ale już widać, że ktoś w mym ogródku pracuje.
Zdjęć nie mam. Nie było kiedy robić.
Dorotko, tego deszczu, to nie było za dużo. Rozsypałam na trawnik nawóz myśląc, ze deszcz go rozpuści. Musiałam jednak wyciągnąć węża ogrodowego i mocno podlać.
Skoro podwiązujesz, to na pewno nic się nie uszkodzi. Będziesz miała romantyczny zakątek.
Owady zapylały kwiatki, uwijały się te kochane pszczółki, aż je było widać i słychać. Potem zmęczone licznie korzystały z dobrodziejstw oczka wodnego.
Alicjo,niestety budki wiszą puste, nikt nie chce się wprowadzić. Zapewne te szkodniki ogrodowe robią dużo hałasu i to przeszkadza ptaszkom.
Zdecydowałam się na wkopanie kastr z malinami do ziemi. Do tej pory stały luzem i ziemia szybko wysychała. Mam nadzieję, że ten zabieg poprawi im warunki. Miałam trzy odmiany, ale dla mnie najsmaczniejsza jest odmiana Laszka. Do tych pustych muszę ją dokupić. Sadzę tylko maliny letnie, bo te jesienne nie wszystkie zdążą zaowocować.
Pakowanie dobre, grunt, że rośliny nie ucierpiały w podróży. Moje zamówienia internetowe zwykle wyglądają w ten sposób, że rośliny mają wbite w doniczki bambusowe patyki, żeby nie fruwały po pudełku. Przez to często część roślin jest odwrócona do góry nogami.
Fajne takie karteczki, zawsze to miły gest ze strony sprzedawcy.
A tę Minervę muszę sobie sprawić, tyle że już nie tej wiosny. Sadzenie róż w 25 litrowych donicach jest dla mnie jednak zbyt wyczerpujące. Może jesienią.
Asiu, sikorki to wymagające lokatorki, chyba nie sprostałam ich wymaganiom.
Teraz nastał piękny czas kwitnących drzew owocowych. Wszystkie drzewa owocowe maja pąki kwiatowe i to mnie bardzo cieszy. Na starszych drzewach jest ogrom kwiecia.