Po rodkach widać jak tęgie były mrozy. Tak się pozwijały, że można by pić przez nie jak przez słomkę.
Straty mamy w żywym inwentarzu

Donald (wiekowy już kaczor) złapał zapalenie płuc i mimo antybiotyku po tygodniu walki największego mrozu nie przetrwał.
ogrodowo tyle.