Ponieważ mamy przymusowy odpoczynek i rekonwalescencję to przynajmniej mam czas na pokazanie ogrodu Madzi, a miałam przyjemność dzięki Anitce podziwiać go tydzień temu
Zdjęcia będą w kolejności cykania bo nie mam sił na przebieranie.
Jeszcze milinia od Madzi na pewno na wiosnę zajmie rabatę i zasłoni kominek. A małe trawki od Iwonki znajdą inne miejsce. Madzia była zdziwiona rozmiarem budlei, a to jest dopiero połowa jej szerokości.