Wokół tarasu zrobiło się bardzo kolorowo. Pielić się nie da, więc często tam przesiaduję z lekturą w ręce. Trochę podczytuję, ale głównie napawam się kolorem, dźwiękiem i zapachem. W ogrodzie pojawia się sporo ptaków.
Po południu zaczęły się tworzyć chmury burzowe, ale niestety u nas nie spadła ani jedna kropelka deszczu. Liście na porzeczkach zaczęły przysychać. Zjadłam swoją pierwszą jagodę kamczacką.)
Haniu w akademiku kaktusy mi uschly,moja dracena,dwa lata stroila fochy,nie wiedzialem co jest,podlana,nie podlana,co wracalem po weekendzie,padnieta,violka ci potwierdzi,w koncu zaakceptowala moje wyjazdy
Super uchwyciłaś kolor tej czerwonej azalii, to chyba najtrudnieszy kolor do sfotografowania...miedzy wierszami czytam
i grzybobraniu i podziwiam moje ulubione orliki...a zapach sosu ze świeżych grzybów chodzivza mną
Poranek był śliczny. W powietrzu unosił się zapach bzów.
Zakwitła krzewuszka Variegata. Na irdze błyszczącej uwijało się stado bzyczków. Szumiało z odległości kilku kroków.Pojawiły się pączki na czerwonych i białych krzewuszkach.
Mi ciężko byłoby zrezygnować z tulipanów. Bardzo mi się podobają zwłaszcza te pełne chociaż te pojedyncze też piękne. Czosnki kwitną tuż po tulipanach, więc mogą być i jedne i drugie.