Lasów Ci u mnie pod dostatkiem Za chatą rośnie wielki dąb, wybierze się baba (czyli ja ) znowu z worem w teren w wiadomym celu
Siarkę muszę kupić na all i mączkę bazaltową też, bo mi się już skończyła
I na koniec moje nowe zwierzątko ogrodowe które przyprawiło mnie o lekki zawał hahahahaha.
To donica przy wejściu, mała, gdzie wsadziłam hostę między stokrotkami i bratkami.........na koniec wczoraj, podlewam, leję wodę i patrzę na dziwnie wybrzuszoną ziemię, jakby wielki bąbel powietrza kiedy sie leje na sucha ziemię, przysuwam sie bliżej .....a tu obślizgła ropucha hahahahahaha.......sobie siedzi....sobie żyje w mojej doniczce hahahahahaha
spora jest i co ja mam z nią począć? hahahahahahaha
I parę fotek mojej tworzonej różanki
Róż jeszcze nie widać......i pewnie w tym roku zostaną patykami z jednym kwiatkiem hahahahaha..........ale cieszę się że oprócz nich tez już coś się tam dzieje.........
Wczoraj do niej zaglądnęłam. Normalnie jakbym o sobie czytała. Grunt to dobry patent. Musi Dziewczyna mieć dużo siły, bo w szynę się zaprzęgła a to na pewno waży swoje
Dziekuję. Mam bzika na punkcie trawnika i wciąż wydaje mi się nie taki, jakbym sobie marzyła. Nie doścignę chyba ideału
Pozdrawiam również.
U mnie też okrutnie sucho. Dlatego koszę wyżej, żeby nie przesuszać. Leję hektolitry wody na trawnik. Na wodę mąż nie zarobi, jak tak dalej pójdzie, bo w planach jeszcze więcej trawnika przecież. Duuuużo więcej.
Moich sąsiadów poprzedni sezon cały przyzwyczajałam do tego, że od bladego świtu po noc w ogrodzie pracowałam. Fajny kiedyś doleciał do mnie tekst z niedalekiej budowy, gdzie robotnicy kładli dach. Akurat łopatą machałam a mąż grilla rozpalał. Słyszę -"Ty patrz k..wa, kobita zapie....a łopatą a ten c..j sobie grilla rozpala" Dobrze, że mąż nie słyszał
Ja to lubię, mąż niekoniecznie. Nie zmuszam go. Ile chce, tyle robi. Trawnik kosi, podlewa a gdy miał litość nade mną to i kawał terenu glebogryzarką przeleciał.