Dziękuje,że rządziłyście się beze mnie.
Ja oczywiście poleciałam do ogrodu! Skorzystałam z promyków, które rano przedzierały się prze chmury. Było różnie, ze słońcem i bez, tak na zmianę.
Co zastałam?
Jedna szyba ze szklarniowego dachu zjechała na dół. Mam dziurę. Mus szklarza wołać.
Po ogrodzie chodził jakiś kopytny, ślady są i odchody. Ale młode azalie miałam przykryte, to nie mam oskubanych. Udało się! Trawy wyblakły, truskawki brązowe.
Wszędzie pełno liści, nagonionych przez wiatr. Lak o karminowym kolorze od Hani przezimował. Badyle po jeżówkach sterczą oskubane, opatulona piwonia drzewiasta ma pąki zielone, ale jeszcze nie odkrywam.Tak to wygląda. Robota mnie czeka ostra!

