A żeby nie było że się leniłam, oto miejsce po drugiej hałdzie,
to z niej syn zjeżdżał na sankach,
ziemię ładowaliśmy na przyczepkę i wywoziliśmy za domek. Było tego 16 przyczepek. Ładowałam ja, mąż rozładowywyał.
Najwięcej prac wypadało w upały, dodajcie do tego kurz a już macie cały obraz sytuacji. Dom w tym roku nadaje się do potraktowania myjką