No to zaczynamy 2014... kwiecień... podjazd rozjechany przez auta..nie chcieliśmy kostki, bo po pierwsze koszty, po drugie chyba na nasz klimat.. stanęło na innym pomyśle
Tak wyglądał kawałek ogrodu, możliwy do pokazania.. ale nie zamierzam pokazywać tylko "ładnych miejsc"
Wiele u mnie jeszcze bałaganu, nie ogarniętych zakątków pokażę Wam i to
wszak na początku musi być brzydko by potem wypiękniało..
A w lutym przenieśliśmy się już do domku, od tego czasu rozpoczyna się już historia ogrodu moją ręką malowana
Tak się złożyło, że od razu zima dała nam popalić aż do kwietnia
Potem przyszedł czas na kolejnego wykonawcę, który o dziwo był uczciwy, solidny i nie zniknął... co nie zmienia faktu, że kierownik budowy chciał nam ukraść dziennik budowy i omal nie zepchnął mnie ze schodów ( a byłam w 7 miesiącu ciąży )
Kolejny wykonawca domu, który zajmował się wnętrzem któregoś dnia po prostu nie przyszedł... nawet samochód zostawił u mnie... co widać z resztą na zdjęciu
Tu na zdjęciu mój syn, to był ten moment gdy zostawił mnie wykonawca... dobrze, że ja wówczas nie osiwiałam z tego wszystkiego... były chwile, że chciałam to wszystko sprzedać i odejść... ale nie zrobiłam tego