mam takiego samego (nie wiem jak się nazywa) ...ale nie puszczam na żyłkach pod sufitem ......umotałam w kulę wokół tych bambusowych kratek wygląda elegancko i łodygi bez liści mnie nie straszą
U mnie było dzis słoneczko ale tylko +3 stopnie. Posiedziałm na huśtawce, fajnie było. Ziemia u mnie całkiem zamarznięta ale przebiśniegi , tulipany i cebulowe iryski juz z ziemi wyłażą.
Kasiu, nie wiem ile metrów, dokładnie, tak ok. 10 każda z nich, bo historyczne są dwie. Miała być jedna długa, ale mój mąż rozsądnie uznał, że przejście jednak by się przydało, no i jest, całkiem szerokie.
A tu zdjęcie drugiej części różanki.
Acha, miałam napisać jakie róże rosną, więc lista poniżej:
J.Cartier White - ale pójdzie gdzie indziej, bo za mała,
Margaret Hilling x 2
Souvenir Du dr Jamain
Frau Karl Druschki x 2
Mrs. John Lang x 2
Fantin Latour,
La Reine Victoria,
Mme Hardy,
NN - ale na pewno stara, czerwona
Alba Maxima,
Duchesse du Rohan
Charles de Milles
Mme Plantier,
Nevada x 2
I jako wyłom w zasadzie że są to róże historyczne, są też dwie współczesne, ale wyglądają jak stare. To Bouquet Parfait i James Galway, którego ukorzeniłam, a który zastąpił rosnącą w tym miejscu wcześniej Souvenir de la Malmaison, która poszła na rabate, bo jest za niska do tego szpaleru.
Koncepcja jest taka, że są róże białe, różowe i ciemnoczerwone.
a to już praca moich mężczyzn
nowy sufit w drewutni nawet im wyszło
a poprzedni ten ukryty był w tym samym kolorze co ściany
stare panele dostały nowe życie i tym sposobem remont tego budynku mam nadzieje zakończony przynajmniej na razie
W środku ciut przejaśniało jeszcze tylko sprzątnąć po remoncie,
pólki też zrobili to jest gdzie ułożyć
Obejrzałam kalinę Dawn, niestety wygląda na to że mróz załatwił kwiaty. Trzymają się natomiast czerwone korale na ostrokrzewie.
Cieszy mnie że styczeń już niemal się skończył i dni już nieco dłuższe. Optymizm w człowieka wstępuje . Tego optymizmu życzę wszystkim zaglądającym. A ja póki co obmyślam rewolucje na rabatach i w przedogródku.
Kasiu ten lakier na wysoki połysk to pewnie musiałas zedrzec z mebla, czy tak????Nie wyobrazam sobie takiej roboty , szczególnie na zakończeniach desek.