Dziś w moim mieście były warsztaty majsterkowicza dla dzieciaków. Dostawali karmniki, które trzeba było skręcić i pomalować. Przy skręcaniu pomogła mamusia , a malowanie to radosna twórczość mojego synka .
To roześmiane, machające serduszko zadedykowane zostało dla mnie . Karmniczek wisi już na kulkowym drzewku i chyba po raz 10 usłyszałam: Ale mamo, pamiętaj, że ten karmnik jest mój
Za fotki serdecznie dziękuję, bardzo lubię aronię. Zarówno owoce jak i sam krzew w jesiennych barwach budzi zachwyt.
Co do łażacego swoimi ścieżkami miskanta to wybacz ale nie chcę. Już spaceruje mi podagrycznik i mięta. A do tego próbuję się zadomowić pałka wodna. Wilgotna gleba u mnie sprzyja spacerom.
Pigwowiec super, a naleweczka z niego.... Choć mi samej rzadko udaje się zrobić, bo jak zasypię cukrem to zaraz znika. Muszę w tym roku najpierw w spirytus wrzucić, tylko nie wiem czy można. Pigwę też mam, ale ta nie zaszczyciła mnie swoimi owocami jeszcze. Jak nie zakwitnie w przyszłym roku to ją wymienię na inny model.
Historia Ani ze zdjęciem wspaniała, choć trochę przykra. Bo właśnie uświadamia, że ciągle gonimy za czymś lepszym, a nie potrafimy cieszyć się z tego co mamy.
Może czasami warto zwolnić....
Iwonko miłej niedzieli
To dobrze,że już jesteś w domu i że wszystko odbyło się po Twojej myśli,teraz najważniejszy odpoczynek i powrót do zdrówka..
U nas też pokropnie,pada sobie trzeci dzień ale to dobrze bo deszcz potrzebny.Cieszę się,że jest jesień.Odpoczniemy od biegania z łopatami,grabiami,czas zwolnienia ogródkowego potrzebny nam wszystkim
Ewik - Jeśli innym się bardzo podoba,to i tej na pewno
Anda -Przyznam że jestem moim Cardynałkiem rozczarowana.
Chorowity,mimo że jest w słońcu tylko do południa,źle wyglądał w czasie upalnych dni. Odnośnie zapachu to nie udało mi się wyniuchać,że wogóle pachnie.
Gałązki delikatne,uginają się pod ciężarem kwiatów,wymagał podpórek.
Dam mu jeszcze jedną szansę,a później eksmisja jeśli się nie poprawi