Ewa właśnie tak zadecydowałam i postanowiłam, ze to będzie bluszcz,
wczoraj odwiedziłam na chwilkę Olę z nieforemnego ogrodu i ona właśnie podsunęła mi też taki pomysł dzięki DZIEWCZYNY !!!
Dorotko wyłożyłam ją styropianem, pelargonie posadziłam do plastikowych skrzynek i włożyłam je do środka, w ten sposób te drewniane nie niszczą się tak i będą na kilka sezonów w ubiegłym roku sadziłam bezpośrednio do tych drewnianych, wtedy trzeba dużo więcej ziemi ...
Jako że chętnych na kawkę więcej to nie będę odpisywała każdemu z osobna. Powiem zbiorowo zapraszam
Jako że czerwonych filiżanek jest tylko trzy to nie wystarczy dla każdego a tak serio to nie używam ich teraz, stoją z sentymentu...
Małgosiu bo najważniejsze umieć cieszyć się tym co się ma... wówczas życie jest PIĘKNIEJSZE!!!!
Dla wszystkich duuuuża kawka w mojej ulubionej filiżance
Kasiu, tu się aż prosi, żeby to zejście podzielić na takie tarasy, bo te spadki są masakryczne.
Moim zdaniem , powinnaś teraz zrobić tylko żywopłot, odpuścić kupowanie roślin, choć wiem, że to bardzo kuszące i skupić się na grubszych tematach, a mianowicie na ukształtowaniu terenu i przygotowaniu podłoża.
Jak masz wolną niedzielę, to możemy z Wackiem podjechać przed południem. To oprócz czwartku, ale Ty będziesz u mnie, to jedyny możliwy termin.
W tamtym roku kupiłam turzyce,były bez nazw.Chodzi o tę turzycę po lewo,po prawo przystawiłam turzycę Ice Dance dla porównania.Myślałam,że to ptasie łapki ale chyba nie.Rosną w miejscu słonecznym i muszę je wiosną przesadzić w bardziej cieniste.Zasychają im bardzo końce,skręcają się i robią się sianowate.Ostatnia fotka to z czerwca.Czy ktoś wie co to za turzyce?
za to moja balkonówka, siane z torebki, daje radę, chyba zbiorę nasiona i za rok powtórzę
i koniec, bo nie ma nic ciekawego na ten czas
jest tu ubiorek, aksamitki, cynie, lobelia, goździki i inne
i jak zwykle jakieś patagońskie się wpakowały, wyrwę
Pyszności . U mnie też rośnie jeżyna . Jest nawadniana co kilka dni dwoma wiaderkami wody. W poprzednich latach dawała sobie radę bez nawadniania.
U mnie pędy, które owocowały są wycinane, a zostawiane tylko te na których będą owoce.