Zastał nas wieczór, jak sprzątaliśmy narzędzia. Wróciliśmy na kawkę do domu, a z nieba w tym czasie Bozia podlała nam ogródek
Padało chyba 20 minut. Mocno i równo
Jutro odpoczywamy
Po obiedzie druga tura. Na tyle nam starczyło 15 tuj. A czarne chmury nad nami wisiały:
M skosił jeszcze trawę,przez jeżdżenie taczką zadeptała się trochę
Ale wiecznie deptać jej nie będziemy
Przy okazji stare płyty chodnikowe uszczęśliwiły jedną sąsiadkę, a stare tuje drugą
Kasiu, a mojemu mężowi znów jak pokazałam, chciał same fale, a jak mu powiedziałam,że będzie źle trawę kosić, dostałam odpowiedź, że tak i on kosi Fale jednak zostały zmniejszone, dzisiaj zrobiłam połowę, czyli 5 metrów, nie mam już siły, a jeszcze deszcz mnie przegonił. Ale już mi się zaczyna podobać Oto efekt mojej wieczornej pracy, mąż obiecał mi, że jutro mi to skończy, bo dzisiaj późno z pracy wrócił i już mu się nie chciało
Wybaczcie za jakość zdjęć, ale co dopiero skończyłam i już ciemno zaczęło się robić.
Oczywiście doniczki służą tutaj jako rośliny Dwie pomarańczowe to hortki, między nimi coś wyższego, a te mniejsze czarne to rozchodnik olbrzymi i ten sam układ będzie z drugiej strony.
Mam jeszcze dylemat i zastanawiam się nad tymi opaskami, mąż nie chce tutaj szerokiej rabaty, powiedział, że tyle maksymalnie, żeby w razie czegoś był przejazd kiedyś do drugiej działki i zastanawiam się, czy nie dać tutaj kamyczków? Tylko, że nie wiem, jak będzie rosło się roślinom, które chce tutaj dać...co o tym myślicie?