No i dziś znów nie wyszłam z pustymi rękami. Pojechałam z myślą, żeby kupić klona orange dream... ale chyba coś mi się pomyrdało ze sklepami, bo w sumie to nie było z czego wybrać. Więc orange dreama nie kupiłam, ale zanabyłam Seyru

Dość spory egzemplarz, choć bardziej wybujały niż duży.
W domu podjęłam decyzję, że mimo iż Ewcia mówiłaś że Twoje już płakały przy cięciu z 2tyg temu to ja swoje tnę. I przyciachałam. Potem parę razy dotykałam obciętych końcówek i wg mnie były normalnie wilgotne - nie było nadmiaru soków. Niech się ładnie rozrasta a nie mazgai
Przy okazji przytuliłam 2 małe i 2 średnie metalowe kulki. No i żonkile albo narcyze. Mam nadzieję, że na święta zakwitną.
A pomęczę Was jeszcze

Booooskie soooom!