Często wprowadzając do ogrodu jakąś roślinę nie wiem jak się nazywa, ani jakie ma wymagania.
Tak było z malutką sadzonką o ciekawych srebrzystych liściach.
Udało mi się ją oznaczyć jako jeżynę tybetańską.
Będąc w ogrodzie Stefanie natknęłam się na dorosły okaz.
Wniosek: koniecznie muszę swoją przesadzić.