Magnolie, tej z lewej prawie nie widać. W tle szkaradna póki co szklarnia
Tutaj rabata różano-lawendowa, póki co oddzielająca starą część grządek (te na prawo) od tych nowych (te na lewo).
Rzodkiewka i sałata już wzeszły, cebulka rośnie.
Nie wiem jak to robicie, że robicie i jeszcze relacje na bieżąco wstawiacie. Nie mówiąc, że efekty spektakularne!
I jeszcze odwiedziny z komentarzami u innych... Owszem bywnęłam, widziałam, ale nie wszędzie coś miałam siłę napisać
Ostatnie dni minęły mi na układaniu kostki granitowej( z tego co widziałam to nie tylko mi!) Jeszcze nie skończone na tip top, ale ciut pokażę. Zdjęć w trakcie prawie nie robiłam, bo czas mnie gonił(inne obowiązki), układałam nawet wieczorem przy świetle
Dokonczyłam scieżki układając kostki granitowej w miejsca na nie zostawione i zasypałam samym piaskiem by ewentualnie móc wymieniać cegłę. Placyk zaś będzie jeszcze zasypany podsypką cementowo piaskową.
Takie to już uroki róznych naszych regionów , że róznie mmay i to o w każdej porze roku.
ale tak mokro to ja jeszcze nie miałam nigdy.
ale dużo podeschło.
Ale jeszcze warzywnik nie obsadzony.
Hosty w różnym stadium rozwoju. Najładniej się rozwinęła Cesarzowa Wuu.
Chciałem wrzucić parę widoczków z ogrodu, bo świeżo wypielone. Ale do szerszych kadrów nie mogę się zmusić, bo wszędzie jest jakby bałagan, brzydkie tło i do tego widać jak krzywo posadzone.
Ale takie już urok tej mojej przechowalni.
Wczoraj było kopanie i wysiewy w warzywniku, dzisiaj udało się dokończyć wzruszanie gleby na długiej prostej. Doszłam do wirażu z pergolą i ławką. Przy okazji sprawdziłam żywotność jednej ze śliw wiśniowych. Niestety, poszła do śliwowego nieba. Przyczyna nieznana. Rok temu straciłam sporą śliwę Pissardi. Teraz ta. Rok temu spory egzemplarz padł też u sąsiada. Wbrew pozorom to chyba nie są bezproblemowe drzewka.
I mam dylemat co teraz. Do wykarczowania jest 6-7 metrowe drzewo w strategicznym miejscu. Zamykało oś widokową na długiej prostej. Miejsce, gdzie rosło jest zacienione. Ehhh...Zawsze coś.
Było
Padła ta z lewej strony. Na zdjęciu za kwitnąca na biało jadalną wiśnią.
Kapustę Pak Choi wysiewałam rok temu do gruntu. W ogóle nie wzeszła. W tym roku wysiewałam ją do plastikowego pudełeczka. Ładnie wzeszła. Wsadziłam do gruntu i zobaczę, co będzie. Przepis zapamiętam.
Zerkałam teraz na zdjęcia z kwietnia zeszłego roku. Wegetacja w tym sezonie przebiega u mnie w tym samym rytmie. Świdośliwa zakwitła w tym samym terminie.
Na tarasie hartują się sadzonki. EM ma piękny widok przez okna zza swojego biurka.
Oj Ula, te czasy już za mną... Przynajmniej w takiej formie jak były. Siły już nie te - kręgosłup często się odzywa, zaczynam też przysypiać popołudniami... cóż peseloza i intensywna praca zawodowa mocno daje mi się we znaki
Ale za to jet też etap podziwiania po tej orce... Z kiciusiem często leżymy w altanie...