Było troszkę na końcu Jolu. Może nie tak dokładnie, ale troszkę jest.
Rozmnażanie hiacyntów
Hiacynty można bardzo łatwo rozmnożyć poprzez oddzielenie nowo powstających cebul obok cebuli matecznej. Jest to najłatwiejszy sposób.
Pędzenie hiacyntów
Takie preparowane cebule niektóre osoby wyrzucają, choć znane są przypadki powtórnego zakwitnięcia. Roślinę trzeba jeszcze przez jakiś czas podlewać, aż do zaschnięcia liści. Potem cebulę wyjmujemy, czyścimy i przechowujemy w suchym miejscu. Do ogrodu wysadzamy jesienią. Mogą zakwitnąć dopiero po dwóch latach, albo wytworzą cebule przybyszowe, które oddzielamy i sadzimy w odpowiednim miejscu.
Oczywiście wcześniej przeczytałam artykuł, ale nie było nic o cebulkach przybyszowych. To była dla mnie zagadka
Dziękuję bardzo za pomoc. Będę jeszcze nie raz jej potrzebowała...
Nie możemy napisać że kup taką a taką, bo swoje kupowaliśmy dużo wcześniej do pracy, teraz takich na pewno nie ma. Jedna wrzucała 100 %, druga gubiła. Tego nigdy nie wiesz. co będzie "w praniu".
Witek nie poleca żadnej kosiarki konkretnej, bo te symbole, nazwy inne takie, zmieniają się co roku. Ważne są parametry i silnik. Duża moc, silnik Brigsa lub Hondy, bo serwis jest jako taki w Polsce, duża szerokość koszenia..
Po prostu nie wiadomo, co jest dostępne, ona zagląda pod spód jak jest nóż wygięty, czy będzie wrzucać do kosza czy gubić. Kiedyś kupiliśmy taką co gubiła mokrą trawę, to coś podgiął. dospawał i już było dobrze.
Te cebulki jak przekwitną najpierw poczekaj żeby zaschły liście, odstaw w miejsce na bok i delikatnie jeszcze podlewaj, wtedy składniki zapasowe z liści "wejdą" w cebule, potem oczyść i podziel odpowiednio posegreguj małe i duże i poczekaj z sadzeniem do jesieni.
W książce napisane że osiągają 3 metry średnicy, więc miałam zamysł, żeby się zetknęły. Powinno mi się udać To cudowne drzewa, odkryłam je w chwili wyeliminowania robinii "Umbraculifera" i zakwalifikowania jej do grupy "drzew chwastów".
Otóż wyobraźmy sobie sytuację. Pryskamy Roundapem na chwasty w kostce, nawierzchniach, depczemy po tym oprysku, potem wchodzimy na trawnik z herbicydem na podeszwie.
Kolejne nieszczęście gotowe, bo na trawniku będą wypalone dziury w kształcie naszych stóp.
My już to przerobiliśmy, dlatego zalecam "myślenie świadome" podczas tego zabiegu i zmianę obuwia przed wejściem na trawnik.
Jeden powinien służyć wyłącznie do herbicydu i należy napisać na bańce np. Herbicyd. Zdarza się, że po użyciu nie wypłukamy bańki i nie pozbędziemy się resztek środka z węża i dyszy. Potem nalewamy coś do oprysku na szkodniki i pryskamy.
Nieszczęście gotowe, bo resztki herbicydu spowodują spalenie roślin.
Opryskiwacz może służyć także do zasilania dolistnego. Wtedy zamiast środka na choroby lub szkodniki wlewamy roztwór nawozu, np. płynnego Florovitu i opryskujemy liście. Pomoże to roślinom w szybkim czasie.
Ja mam różne pojemności, ale wszystkie firmy Kwazar, takie pomarańczowe. Mogą być z wysuwaną lancą - wtedy możesz pryskać wysoko.
Mogą być mniejsze, z pompką do kwiatów domowych.