Po takiej profanacji.. to mi i Asi nawet nikt nie sprzeda ani Gucia ani Luja.. trudno.. obejdziemy sie..
Wpadłam na genialny pomysł przerobienia rabaty... i mam jeden bałagan... no nie wiem jak ja z tego wybrnę.... pokażę jak coś z tego wyjdzie..
Za to wiosna szaleje.. floksy szydlaste zaczynają.... no tego też jeszcze nie grali..
W trosce o zdrowie Konstancji.. szukałam innego zastosowania... i niestety mój nie Luj.. a Gucio ... zrobiłam przymiarki na przydasia ogrodniczki... ale niestety test wypadł słabo bo sie narzędzia wysypywały.... ale do noszenia np nasionek.. czemu nie
Aniu jak zwykle jesteś niesamowita... dziękuję za podanie nazwy...
Bajka o wiewiórach cudna, śmialiśmy się z moim synem.... chociaż wiesz moich zdjęć nie obrabiałam graficznie - naprawdę udało mi się, choć nie za dobrze, wszystkie 3 razem uchwycić
Dziś mi się przypomniała Twoja przygoda z przekopanym wężem od nawodnienia ...hmm a może to był kabel?... w każdym razie dziś też prawie mi się to udało... chociaż przyznam, że musisz mieć niemałą "parę" w tych swoich rączkach bo przeciachanie takiego węża wcale łatwe nie jest