Na deser historia z wiewiórką

Rano zaskoczył mnie wrzask sikorek - okazało się, że na drzewie z budką lęgową, w której są maluchy, siedzi to nasze rude maleństwo. Podeszłam, pstryknęłam, potem bliżej, pstryknęłam. Na końcu widać, że wewiór już się rozgląda za drogą ewakuacyjną - po czym czmychnął tak głośno fukając i właściwie drąc się na mnie, że ja też uciekłam
Potem dalsza część historii - na tym drzewie wisiał karmnik, wypełniony świeżo ziarnami słonecznika. Zły pomysł - ziarna zwabiają wiewiórkę, co powoduje palpitacje serca u sikorek! Sikor całym sobą próbował przepłoszyć rudą, która nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak drażni sikorki...
...i w zasadzie nie przestawała zajmować się swoimi sprawami