Danusiu - to i tak na medal To tak jakbyś w przyszłym roku nazbierała szklankę a feeee...
Małgosiu - ja bym posadziła do gruntu - jeszcze jest czas i ziemia zdąży się uleżeć. W donicy inaczej zachowują się rośliny - a rh w szczególności /np w donicach dochodzi często do nadmiernego zakwaszenia w wyniku opadów - przeciwnie niż w gruncie, to już chemia - również dla mnie tajemnicza/ Jak przyjdzie taka zima jak była to mogą obmarznąć - nawet jak wkopiesz donicę to i tak obsychać będzie szybciej niż grunt.
Obornika granulowanego do środka raczej teraz już nie dawaj - bo on działa jak nawóz /normalny mógłby być ze względu na masę organiczną która powoli by się rozkładała/.
Gosiu - a czy mniej więcej możesz określić ph swojej ziemi i napisać jaką masz? Widzę po tych deszczach - jak się posypały wszystkim rh /również i moje - na kwaśnej ziemi pod lasem sosnowym/, że naprawdę te mieszanki trzeba przygotowywać indywidualnie - chyba jednego przepisu jednak nie ma.
I trzeba uważać z torfem jaki kupujemy - jak kupisz mieszankę do rh ph 5,5-6,0 / o takiej pisała Jaga że ma/ to nie domieszasz już tam w zasadzie za dużo bo istnieje ryzyko że podniesiesz ph. Ja bym kupiła taką o niższym ph - te dla iglaków mogą być dobre - lub torf wysoki, ale torf wysoki jest pozbawiony w zasadzie wartości odżywczych - temu trzeba by dodać obornika zwykłego, ziemi liściowej, próchnicy, kory.
Jak pisałam o glebie rodzimej to jeśli mamy słabą - dodajemy jej tylko na zasadzie rozluźnienia struktury torfu - dobrze by było umieszać z fajną czarną ogrodową o ph lekko kwaśnym.
Korzenie wydrapać - i to solidnie Rododenron ma silne korzenie nośne - które naturalnie idąć w bok zatrzymują się na ściankach donicy i obrastają je. Delikatne korzenie właściwe zostają więc w środku i mają problem z przebiciem się przez tę zwartą strukturę. Może to trwać czasem i dwa lata zanim dadzą radę - także popatrzeć jak to wygląda - drapać i się nie bać.
Gdzieś miałam zdjęcie - ja wygląda taki wyciągnięty rh po dwóch latach z ziemi.. gdzieś ;(
Gosiu - posadzić nie tylko żeby była widoczna warstwa gleby - ale mają być widoczne korzenie, odgarnij to co mu nasypali w szkółce / być może te korzenie są już właściwie na wierzchu / i tak wyjdą ale znowu traci się czas i naraża roślinę na stres/
Marteczku, tak nam się podobała, że nie zapytałyśmy. Poczytam w internecie o tych dwóch "typach".
Dam jej się rozsiać, jedną posadzę na ulicy u Wiesi pod tymi bukszpanami to wtedy się wysieje
Dziś nie padało. Wiesia szybko skosiła trawę, bo stwierdziła, że jak się położy na malutką drzemkę - to już będzie po koszeniu No to skosiła, Poszłam zobaczyć jak wyszło i dowiedziałam się, że zakwitła piękna lilia. Postanowiłam kilkanaście pachnących i białych wsadzić na Hidcotową