Rzeczywiście bardzo porządnie podpisane.Mozna kontrolowac czy wszystkie wyrosły a za rok ile ich przybyło lub ubyło niestety i czy trzeba większą walkę toczyc z nornicami. Dobry pomysł .
No dobrze, czas ożywić ten wątek i wrzucić małe co nieco
rozpoczynam od wsadzenia na docelowe miejsce ostatniej już hortensji
to będzie jej pierwsza zima na zewnątrz, dlatego muszę ją dokładnie zabezpieczyć
jak na roślinę ukorzenioną tamtej jesieni, czyli roczną, miała zaskakująco dużą bryłę korzeniową
przymiarka i już rośnie w szpalerze, razem z innymi różowymi posadzonymi na przemian z białymi
Dziękuję pięknie za miłe przyjęcie. Od razu mam pytanie o hortensję. Piszesz "to będzie jej pierwsza zima na zewnątrz, dlatego muszę ją dokładnie zabezpieczyć" Dokładnie taką sadzonkę wsadziłam miesiąc temu i już śladu po niej nie ma. Zerwałam zmarznięte listki, żeby nie gniły i co teraz? Praktycznie nie ma co zabezpieczać. W takich przypadkach tłumaczę się- pierwsze koty za płoty. A tak serio, to co mi poradzisz?.
Pozdrawiam
Witaj
Ja wymyśliłam patent na tekturowy karton bez dna, nałożony na hortensję, a w środku po brzegi wypełniony liśćmi. To jeszcze nie sprawdzony sposób, bo hortensje zagościły u mnie dopiero niedawno, więc pierwsza zima przed nami Nie wiem tylko czy moja sunia-psotnica, nie będzie mi tego targać pozdrawiam
Witam się wywrotowo
Pismo obrazkowe - zaliczone.
Tekstowo - również.
Goryczka cudna. Nie widziałam na żywo nigdy goryczki. Bardzo mi się spodobała. Dodałam sobie "ku pamięci".
Serial ptaszkowy też pooglądany. Sroczki pocieszne są.
Aniu, czy ja dobrze widzę? Używasz plastikowych łyżek jako tabliczek do oznaczania roślin? Jeśli tak, to jesteś gigantem pomysłowości.
M. się śmieje, że to rabata dla głodnych... brakło tabliczek, a łyżek po spotkaniu zostało się dość dużo
Nie na darmo mówi się, że potrzeba matką wynalazków
To jest jawne zaproszenie nornic na obiad sama im sztućce podajesz))))))))))))))
To może jeszcze im wstawię noże i widelce.. może kulturalnie chcą konsumować
A na deser Nornix podrzucę
Łyżeczki opisane co i ile sztuk wsadzone .... Ogrodowisko zobowiązuje do posiadania takiej wiedzy. Staram się jak mogę
Proszę jaka jadłodajnia.
I dla niedowiarków, że porządnie opisane.
No dobrze, czas ożywić ten wątek i wrzucić małe co nieco
rozpoczynam od wsadzenia na docelowe miejsce ostatniej już hortensji
to będzie jej pierwsza zima na zewnątrz, dlatego muszę ją dokładnie zabezpieczyć
jak na roślinę ukorzenioną tamtej jesieni, czyli roczną, miała zaskakująco dużą bryłę korzeniową
przymiarka i już rośnie w szpalerze, razem z innymi różowymi posadzonymi na przemian z białymi
Dziękuję pięknie za miłe przyjęcie. Od razu mam pytanie o hortensję. Piszesz "to będzie jej pierwsza zima na zewnątrz, dlatego muszę ją dokładnie zabezpieczyć" Dokładnie taką sadzonkę wsadziłam miesiąc temu i już śladu po niej nie ma. Zerwałam zmarznięte listki, żeby nie gniły i co teraz? Praktycznie nie ma co zabezpieczać. W takich przypadkach tłumaczę się- pierwsze koty za płoty. A tak serio, to co mi poradzisz?.
Pozdrawiam
Magnolio to przemiłe co piszesz - zatkało mnie
Ale zauważyłam nieśmiało, że przyczyniłam się do wprowadzenia czosnków"na salony" ogrodowiska
A teraz porponuję cudowne Epimediu - widzę że pomijane, a to wartościowa i mega ozdobna bylina-dodatkowo niezawodna!
Pod bonsai myślałam o tych żurawkach
Tam jest sporo cienia w ciagu dnia więc żurawek nie przypali
Ale przyznaje że trawki mnie kuszą ,bo całosć nabrałaby lekkości
Martek, gratulacje z okazji 300 stron, też dorzucę cynię. To też moje ulubione jednoroczne.
Ta w pięknym pomarańczowym kolorze.
Epodlas miło,że mnie odwiedziłaś i dziękuję serdecznie.To fajne kwiaty ,ale chyba w nowym sezonie skupię swoją uwagę na miniaturach
Tylko co ja posadzę za te cynie ...?
Aniu, stare, sprawdzone odmiany najlepsze. Zresztą ty znasz się na tym lepiej niż ja. Niedaleko mojej działki, kiedyś w opuszczonym gospodarstwie, znalazłam starą węgierkę. Raz miała tylko owoce, ale za to jakie. Zrobiłam z nich powidła. Dziś węgierki nie ma, ktoś ją wyciął.
Hej Kochani! Byłam w podróży słóżbowej ale juz jestem w domku dziękuje za odwiedziny Aniu, Teresko, Maju, Boguslawie Izo dziękuje za śliczną mięcznicę taka szkoda ze u nas nie zimuje juz sobie obiecałam ze nie będę próbowała sadzić roślin ktore nie maja szans na to ze przetrwaja u mnie, bo to marnuje mój czas i pieniądze i strasznie mi przykro jak mi coś umiera ale jak patrzę na takie cuda to sie zastanawiam czy jednak nie warto próbować pozdrawiam M
Moniko, mam dokładnie takie same odczucia. To co jest piękne na zdjęciach nie zawsze sprawdza się w naszych ogrodach. Trzeba się z tym pogodzić. U mnie już niejedna roślina nie przeżyła, bo warunki mam trudne. Ale muszę się przyznać, że bardzo trudno czasami się oprzeć. Mnie tak podobają się zawilce. W tym roku mi wymarzły, a ja je znowu kupiłam. Mam nadzieję, że przeżyją.