Dla wszystkich moich miłych gości w podziękowaniu za miłe słowa,które są jak miód na serce każdego ogrodnika i za wspaniałą atmosferę jaką tworzycie tu na Forum buziaki i kwiaty z mojego ogrodu
Ewo, dla Ciebie też walentynkowo za te piękne róże..... dziś mi się śniły Twoje róże...kiedyś rh Bogdzi, a teraz róże...... aż żal było wstawać
A to dla Ciebie ode mnie....
Rano nie spodziewałam sie już ujrzec kani. Wyszłam na ogród. Kani nie było.Postanowiłam jednak obejśc cały ogród i nagle zauważyłam że coś się rusza na ziemi koło jałowca. To była kania, ale kiedy podeszłam bliżej --odleciała.
Zal mi się zrobiło ze tak ja wystraszyłam. Koło południa zaczęłam robic obiad. Na obiad miała byc ryba. Pomyślałam ,że byłaby lepsza dla kani niż wczorajsze mielone. Nagle telefon. Dzwoni sąsiad. Kazał mi zabrac aparat i szybko przyjśc. Już wiedziałam co u niego zobaczę. Na daszku komórki siedziała kania.
Na nodze miała obrączkę. Skupiłam się na robieniu zdjec tej obrączce.
Rano nie spodziewałam sie już ujrzec kani. Wyszłam na ogród. Kani nie było.Postanowiłam jednak obejśc cały ogród i nagle zauważyłam że coś się rusza na ziemi koło jałowca. To była kania, ale kiedy podeszłam bliżej --odleciała.
Zal mi się zrobiło ze tak ja wystraszyłam. Koło południa zaczęłam robic obiad. Na obiad miała byc ryba. Pomyślałam ,że byłaby lepsza dla kani niż wczorajsze mielone. Nagle telefon. Dzwoni sąsiad. Kazał mi zabrac aparat i szybko przyjśc. Już wiedziałam co u niego zobaczę. Na daszku komórki siedziała kania.
Na nodze miała obrączkę. Skupiłam się na robieniu zdjec tej obrączce.
Fajna historia Ja mieszkam za blisko miasta, u nas ptaków na lekarstwo
Bogdziu, dla Ciebie,za miłą atmosferę, za świat ptaków, który nam przybliżasz, za ciekawe historie i prześliczne bajeczki. Czytałam, nie mam małych dzieci ani wnuków, czytałam dla siebie !
Stanęłam na tarasie jak wmurowana. jakies wielkie ptaszysko zatoczyło koło nad moim jeziorkiem i wylądowało na czubku świerka.
Natychmiast pobiegłam po aparat. Zdjecia zaczęłam robic z dużej odległości bojąc się że się mogą się nie udac bo aż trzęsły mi się ręce z wrażenia.Ale ptak nie odfruwał nawet gdy podeszłam bliżej świerka, pozwalał się fotografowac.
Już byłam szczęśliwa, taki ptak, takie zdjecia, któreś przecież musi się udac. Pierwszy raz widziałam kanię czarną na żywo. Była jesień, wiedziałam, że kanie odlatują aż do Afryki i to do południowej Afryki. Pomyslałam że może jest głodna, wyczerpana lotem. Trzeba by jej dac coś zjeśc. W tym dniu na obiad miały byc kotlety mielone. Zabrałam mięso z domu, robiłam kulki i rzucałam na trawę, a kania po jakimś czasie sfruneła z drzewa na trawę i jadła.
Rzuciłam na kamień, kania przefrunęła na kamień. Widac było że niezbyt odpowiada jej zmielone mięso ale musiała byc bardzo głodna bo nadal jadła. Ptaki drapieżne przytrzymują jedną noga zdobycz, a dziobem odrywają kawałki, a z tym mielonym wyraźnie się męczyła. W końcu jednak prawie wszystko zjadła. Ja oczywiście cały czas robiłam zjęcia. Tak nam zszedł dzień az do wieczora.
Stanęłam na tarasie jak wmurowana. jakies wielkie ptaszysko zatoczyło koło nad moim jeziorkiem i wylądowało na czubku świerka.
Natychmiast pobiegłam po aparat. Zdjecia zaczęłam robic z dużej odległości bojąc się że się mogą się nie udac bo aż trzęsły mi się ręce z wrażenia.Ale ptak nie odfruwał nawet gdy podeszłam bliżej świerka, pozwalał się fotografowac.
Już byłam szczęśliwa, taki ptak, takie zdjecia, któreś przecież musi się udac. Pierwszy raz widziałam kanię czarną na żywo. Była jesień, wiedziałam, że kanie odlatują aż do Afryki i to do południowej Afryki. Pomyslałam że może jest głodna, wyczerpana lotem. Trzeba by jej dac coś zjeśc. W tym dniu na obiad miały byc kotlety mielone. Zabrałam mięso z domu, robiłam kulki i rzucałam na trawę, a kania po jakimś czasie sfruneła z drzewa na trawę i jadła.
[b]Rzuciłam na kamień, kania przefrunęła na kamień. Widac było że niezbyt odpowiada jej zmielone mięso ale musiała byc bardzo głodna bo nadal jadła. Ptaki drapieżne przytrzymują jedną noga zdobycz, a dziobem odrywają kawałki, a z tym mielonym wyraźnie się męczyła. W końcu jednak prawie wszystko zjadła. Ja oczywiście cały czas robiłam zjęcia. Tak nam zszedł dzień az do wieczora.[/