Smutny to temat,więc teraz z innej beczki sąsiedzkiej.
Miałam wychodzić z psem na spacer do lasku, a tu moja działkowa sąsiadka....puk,puk.Zbieraj się,jedziemy rwać aronię,Przecież się przymawiałam.Spakowana byłam, to szybko myk do jej samochodu.
Z całego krzaka aronii urwaliśmy 3 wiadra10 litrowe.Moje jedno stoi teraz na balkonie i czeka na przepuszczenie przez sokownik.Ale to już jutro.Z piwnicy muszę przytachać ustrojstwo.PO niedzieli nie będę hałasować.No i cukier muszę kupić,bo wyszedł......
No i takim cudem mam na jutro zapewnioną pracę.
A mówią,że emeryci nie mają co robić w domu.......!
Miłego wieczoru!