Przed laty nabyłam taką różyczkę na wystawie "Zieleń to życie". Oczywiście zapamiętanie nazwy wtedy nie było mi w głowie . Posadzona w mało korzystnym miejscu i zaniedbana w czasie mojej nieobecności jakoś przetwała. Zawsze miałam do niej sentyment. Po nawożeniu i podlewaniu w czasie suszy odwdzięcza się w tym roku długim i obfitym kwitnieniem. Może ktoś ją rozpozna? Jest niewielka (około 30 - 40 cm wysokości), kwiaty jaskrawoczerwone z białym środkiem, pojedyncze. Łodygi sztywne, wyprostowane. Chyba nie pachnie.
A czy wy ścinacie róże do wazonów?Podobno ścinanie pobudza krzewy do lepszej pracy.Oczywiście po przekwitnięciu, nie dopuszczam do zawiązywania nasion.
Ja wczoraj jedną ściąłem tak na prezent, bo Babcia woli moje niż z kwiaciarni. Ja to bym chciał mieć róże w wazonie zawsze, ale swoich po prostu nie mam serca ściąć.
Nasza Safoya robi bukiety ze swoich
Prawda Ja ścinam ciągle. W zeszłym roku latałam ciągle do kwiaciarni, by mieć choć jedną w wazonie. Teraz siedzę i też wącham. To jak choroba prawie
Rodzinka na urodziny też dostaje ogrodowe bukiety.
Pięknie zagęściły mi się przez to niektóre krzewy. Zauważyłam, że te nie uszczykiwane połozyly mi się od ciężaru kwiatów. Właśnie inwestuję w balkoniki dla nich.
Goniłam dzisiaj po szkółkach za cisami , a w łapy wpadły mi takie dwie ślicznotki.
Pochodzą z Ameryki Południowej, u nas nie zimują ale można je przechować w donicach w garażu lub jak ktoś posiada to w ogrodzie zimowym. Jest okazałym pnączem. Sami zobaczcie
Dokupię im ładne drabinki , żeby miały się gdzie wspindrać.