to tez ładny kontrast bo ta zieleń jest bardzo łądna i soczysta.
Może być i montana, choć brzowe większe troszkę, mocniejsze w wyrazie.
Ja też się cieszę że mamy pagórki. U nas działka jest na spadku lekkim, wyrównanie jej byłoby szaleńtwem i ryzykiem że popsujemy warunki duzym drzewom. No to jeszcze te nierówności wzmocniliśmy.
mały artysta pięknie rośnie, tylko na ślimaki uważaj, bo kwiaty mu zjadać lubią.
Stół spatynowany tez lubię- pewnie i taras takie będzie- w kolorze starej szmaty jak mówi moja koleżanka
dzięki za pochwały Beatko
Gosiu czerwona rabata jest,ale trochę w rozsypce- brązowe carexy dead w większości, siewki sa ale małe. większośc czerwonych jezówek też wymarzła. Za to M podzielił tam różowe pudle- Duble Delight- one rosną jakby koks ciagneły codziennie. A ja się boję, że ten róz w masie będzie za zimny. I dowałi tam ten mój M ( ma meksykański gust ) czerwonych i pomarańczowych jeżówek. I jeszcze co mu tam pod rękee wlazło.
On ma silna potrzebę samodzielnej kreacji, więc dostał rabatkę do szaleństw i w ten sposób nie mam wszędzie dziwnych dodatków.
Chwilami jest ładnie, a chwilami.... mniej.
I czosnek jadalny sobie tam posadził.
Koniecznie musisz się rozłozyć na hamaku . Tylko ja zwlekam z ciagnieciem Cie do siebie, bo wciąż mi się wydaje że jeszcze za mało mój ogród przypomina ogród.
Lawendy w tym roku nie wyglądają pięknie-raczej głupio, jakby chorowąły na łysienie plackowate. To ja ich fotografowac nie będę.
Za porównywarke grabowa dziękuję- faktycznie urósł ten grab sporo. Muszę go ostrzyc zanim M go dopadnie, koeniecznie.
Biały dywanik z bodziszków Biokovo
Karatawskie polubisz- może z przodu przy podjeździe? Ivory halo sa takie białe właśnie.
to akurat jest biokovo, St Ola jest bardziej biała- widac to czasem na przekwitających płatkach czy pączkach, bo sam kwiat chyba taki sam.
One świetnie rosną i szybko, tylko z dzieleniem warto szybko postępować, tzn nie trzymać kępek podzielonych, od razu do ziemi wsadzać.
dziewczyny -dowlokłam się do swego krzesełka przed kompem po kolejnym poranku w akademii medycznej z Ziółkiem moim i jego szczeną , po drodze zeżarła mnie frustracja dotyczącą koloru włosów ( znacie to?- dywagacje myślowe przed fryzjerem- zaufać jemu czy sobie... każda opcja niebezpieczna).
A tu czeka mnie tyle miłych wpisów, tyle ciepłych słów.
Bardzo Wam dziękuję, za każde westchnienie i spojrzenie.
O ta własnie, a Genia rzeczywiście śliczna i zaskakująco długo kwitnie, u mnie nadal
Oj będę mieć, co oglądać
I jaki łubin masz, 2 kolorowy, ale mu dobrze u ciebie, bo jest ogromny!