Asiu, ja tulipanów nie wykopuję, wychodzą corocznie, chyba mam dla nich dobre warunki.
Mam nadzieję, że będzie co podziwiać jak roślinki zakwitną. Róże trochę oberwały przy ostatnich przymrozkach. Trzy w donicach całkiem przemarzły i w ich miejsce w dwóch posadziłam ogórki z bazylią i seler naciowy w trzeciej będzie cukinia.
Jeżeli chodzi o trawnik, to ja sieję trawę samozadarniającą i stosuję taki nawóz. Poleciła go córce koleżanka i faktycznie jest rewelacyjny.
Pod pęcherznicami z boku budynku posadziłam pragnię syberyjską. Bardzo mi się podobała w ogrodzie botanicznym. Może na tym spadku ona sobie tam poradzi.
Dziś doszła paczka z supertuniami. Dostałam przy zamówieniu jakiegoś małpiego rozumu i źle policzyłam doniczki, a przecież dwie zajęły mi begonie. No i teraz niektóre dostały po dwie sadzonki niepotrzebnie.
W tym roku zamówiłam:
- bubblegum
- cool jazz
- fuchsia
- paradise
- strawberry
Czy ja coś mówiłam, że nie będę już niczego karczować??? Bo…jakby to ująć… wycięłam dziś starego tujopsisa rosnącego przy furtce. Zestarzał się, stracił formę. Jak zaczęłam przycinać to się okazało, że nie ma jak bo zostanie drapak. No to szybka decyzja i ciach . Był tu po lewej, zajmował cały ten kąt.
Nie będę raczej karczować samej karpy tylko same korzenie.
Posadzę tu derenia IH i tawuły brzozolistne, które muszę zabrać z wąskiej przygarażowej.
A propos wąskiej przygarażowej, która powstała w zeszłym roku. Pamiętacie? No to paczta
Też mam tę odmianę, sadziłam zeszłej jesieni. Wydaje mi się, że albo te, albo bardzo podobne miałam też w moim pierwszym ogrodzie w mieście. Jeszcze ich nie zjadło.
Przez te upały tulipany, które zakwitły pierwsze, po kilku dniach już zaczęły wysychać. Właśnie je ogłowiłam. Nie nacieszyłam się nimi zbyt długo.
Tulipany Queen of Night, które rosły na rabacie czerwonej od paru lat, w tym roku zniknęły całkowicie. Widać przyszła ich kolej.
Wróble śliczne. U mnie (tzn. na wsi) niestety nie ma tych ptaszków wcale, a szkoda, bo bardzo je lubię. Nawet dzisiaj obserwowałam z mężem takie dwa urwipołcie, jak dokazywały na parkingu pod McDonald's. Ostatnio tak mało je widać w przestrzeni miejskiej...
Muszę pomyśleć o takich budkach lęgowych.
Ja z kolei obserwuję rodzinę szpaków, zamieszkującą dziuplę w starej wiśni. Mama i tata cały czas się uwijają przy karmieniu potomstwa i tak latają tam i z powrotem na zmianę dostarczając do dziupli robaczki. Pani szpakowa jest spokojniejsza i nie zwraca na mnie uwagi, a pan szpak strasznie się wydziera, jak mnie widzi w pobliżu. W ogóle fascynujący widok, mogłabym godzinami na nie patrzeć.
No i nastał maj. Jest potwornie sucho, bo oprócz pełnego słońca cały czas mocno wiało... teraz troszkę kropi, ale to nawet nie siąpi, dosłownie kropi kropelkami drobnymi i rzadko.
niezapominajki
brunnery
ułudka wiosenna
i fiołki