dziękuję - są śliczne, czy kwitną w kolejnych latach?
Masz jeszcze jakieś odmiany sprawdzone w kolorze różowym, które powtarzają kwitnienie w kolejnych latach?
fajnie wyszło. Mogę jeszcze jeden niuans?- zobacz czy nie lepiej by było, żeby ten ząbek przed murem kończył się za murkiem, tzn był dłuższy niż mur o szerokość taką jak ta rabata moliniowa. Rozumiesz to co piszę?
ja jej daję ile mogę. A potem pytam gdzie to masz, czy żyje, to wcale nie pamięta, nawet nie wie gdzie posadziła. Rozplenicę - małe sadzonki dawałam jej kilka razy. Ani razu nie przeżyła. Dopiero jesienią sobie kupiła , ale jęczała że drogo że mało, to jej mój M wielką kępę na taczce zawiózł- trawsko było mega wielkie. No to była zadowolona.
No jak możesz....nie dać sąsiadce hahahahah
Ja też mam takich sąsiadów co uważają nas za milionerów, jak tylko stolarz z pomiarów wyszedł to odrazu do płota i "A co z drewna robicie? Nas nie stać...(tylko że my kurde nie zmieniamy auta co rok)" jak ja ich nie lubie...
Bywają i tacy Niestety znam takich, którzy dobrze mi radzą, żebym wszystko zaorała i trawę posiała, bo po co mi takie kwiatki? Sami u siebie tak robią- wykarczowali wszystko, trawę zasiali i posadzili tuje wokoło Smutne, wielkiego bukszpana przygarnęłam do siebie, bo skończyłby w ognisku i tak pukali się w głowę po co mi on??
częśc ludzi nie widzi, nie słyszy, nie wącha, a częśc odbiera te wrażenia ,ale to ich wkurza- moja sąsiadka tak ma,że wie co mam, co kwitnie, ale nie chwali. Czasem tylko jęknie, że tez sobie takie chciała kupić, ale drogie ( to pretensja że się nie podzieliłam)
Gosia Sapporo na stole.... nie mogłabym przy nich jeść, bo sa tak sliczne w tym płytkim talerzu/misce.
Wszystko piękne- i dom i ogród.
Małego szkoda faktycznie. Biedaczek.
Ale szybko się zagoi
Tak, tawuły i berberysy mają moc! To rozmach Magnoliową ręką machnięty
Na rewolucję już kiedyś plan był, ale to tak dawno było, że trochę zapomniałam. Na razie młodzież w wolnych chwilach ściąga darń. Najprawdopodobniej na razie zasieję gorczycę na późniejsze przekopanie, a główne obsadzanie nastąpi bliżej jesieni chyba. Na razie roślin mam mało, a i roboty wszędzie pełno. Połowa rabat jeszcze nie tknięta.
Co do planu na tą rabatę, to ma to być taki zakątek leśny. Z roślin planowanych pamiętam paprocie, miodunki, żurawki, epimedium, hosty, rododendrony, kacze dzioby (nie pamiętam nazwy), dwa krzaki tawuły brzozolistnej i hortensja płożąca w tle. A co wyjdzie, zobaczymy. Namnożyło mi się jarzmianek i zawilców, więc nie wiem czy nie wykorzystam. Muszę gdzieś odnaleźć planik.
Dziękuję. Oj tych przymrozków to sporo było u nas. Przez tydzień prawie co rano. W mieście wegetacja do przodu, to na wsi na odkrytym terenie tak.
Kwiecień był mokry, nawet bardzo. Padało często. Teraz słońce ostre i wschodni wiatr, więc szybko wysycha, ale w ziemi wg mnie sporo wody. Byłam wieczorem siać marchew na zimę i jak lekko ruszy się ziemię, to pod suchą warstwą zaraz wilgotna jest. Przed weekendem ma padać, w sumie przydało by się już.
Trzcinniki słabe są, mam nadzieję, że się rozbujają. Ta masa zieleni to twoja sesleria heufleriana.
Donice nówki, ale u mnie, a wcześniej używane zapewne przez jakąś Niemkę. Na rynku jesienią kupiłam.
Czosnki niedźwiedzie dobrze się mają. Mi żaden nie wypadł. Aż jestem zdziwiona. W parku już kwitną, bo tam zacisznie, a u mnie jeszcze nie.