Jeśli chodzi o luty, to tu też udało mi się jeden dzień słoneczny upolować.
Ja niestety nadal mam trawy nie ścięte.
Jedynie trzcinniki poszły pod nóż w styczniu jeszcze.
I brzozy doorenbos i youngi cięłam. A potem covid pokrzyżował mi plany.
tu przy okazji sroczki widać pączki na metasekwoi
papugi nie wiją gniazdek, ani do budek nie znoszą suszu czy piór
jedynie troszkę wiórków naskubały z budki
za to potrafią zwisać głową w dół
lub trzymając się źdźbła położyć się na plecach....skrzydłach i w tej pozycji ziarenko zjeść
Mam jeszcze w zanadrzu trochę stycznia.
Tu bez śniegu i z Aaronem po wypadku.
Mieliśmy w styczniu niezły szpital.
Roksana kocica wbiła Aaronowi pazur w oko.
Była operacja szycia rogówki .
Na szczęście dziś już oko całe i zdrowe i śladu nie ma. Wzrok bez szwanku.
Ale strachu o małego było co niemiara.