Dziś mieliśmy dzień konia

A w zasadzie końskie popołudnie
Pamiętacie to brzydkie rozkopane stipowisko?
Otóż dziś kończyłam pielić większą cześć.
Usunęliśmy nieco gleby, bo było za wysoko.
A potem idąc za ciosem zaczęłam kartonować. A że nie miałam szpilek, to poprosiłam Męża, żeby od razu sypał żwirek.
No i tak nam poszło, że cała wypielona cześć została wykończona
Wyglada teraz tak. Zdjęcia sprzed lania wodą, więc żwirek jeszcze zakurzony.
Jutro za dnia zrobię zdjęcie płukanego.