Kasia pestka - powiedzenie, że prowadzę moją winorośl w szklarni jest mocno na wyrost

Ja tylko te dwie sztuki posadziłam. W tym roku poszłam dumać jak ciąć, nic nie wymyśliłam. Zawołałam sąsiada, od którego zresztą zgapiłam pomysł winorośli w szklarni. Przyszedł, kilka razy machnął sekatorem, nawet nie zdążyłam zauważyć co konkretnie zrobił
Ale generalnie wygląda to tak:
Małżonek zamontował łańcuszki z nierdzewnej, żeby było do czego podwiązywać.
Co z tego wyniknie - czas pokaże